
Dynia od dwóch dni nie gości na moim stole. Na ostatni dzień dyniowania zaprezentuję coś, co już gotowałam wcześniej, ale zostawiłam na sam koniec, na deser.
Moje dyniowe kucharzenie nie kończy się jednak dzisiaj. Teraz na spokojnie wypróbuję kilka przepisów Bei, pobuszuję po zebranych przepisach uczestniczek festiwalu i może sama jeszcze coś wymyślę. Dynię lubię od dawna, ale śmiało mogę powiedzieć, że teraz jestem w niej zakochana :)
Zupa z pieczonej dyni:

1 kg dyni
1 ziemniak pokrojony w kostkę
1 l wywaru mięsnego lub warzywnego
2 łyżeczki garam masali
2 łyżki oliwy
2 łyżki pestek dyni prażonych na suchej patelni
sól
pieprz
jogurt lub śmietana
Dynię kroimy na części razem ze skórą, usuwamy pestki. Pieczemy w piekarniku do momentu aż skóra zacznie się przypiekać i zarumienienia miąższu (ok 30 - 40 minut). Wyjmujemy i studzimy, a następnie obieramy ze skóry i kroimy w grubą kostkę. Wywar zagotowujemy z ziemniakiem. Jak ziemniak będzie miękki dodajemy dynię i gotujemy ok 5 minut. Zdejmujemy garnek z ognia i całość miksujemy. Gdyby zupa była za gęsta to dolewamy trochę wrzątku. Dodajemy połowę prażonych pestek, oliwy, garam masali podprażonej przez chwilę na suchej patelni (dla wydobycia aromatu). Zaprawiamy śmietana lub jogurtem i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy posypaną pestkami i z kleksem śmietany lub skropioną oliwą. Zupa ta jest bardzo aromatyczna i rozgrzewająca dzięki garam masali czyli gorącej mieszance przypraw oraz lekko dymna od pieczonej dyni i prażonych pestek.


Dla mnie to zupa, która nieodłącznie kojarzy mi się z jesienią :)
Ta dynia była jakaś taka żółta i dlatego zupa ma kolor mało dyniowy.
Uwielbiam naleśniki zwłaszcza z pikantnym farszem.
Pomyślałam sobie: dlaczego nie spróbować z dynią? Akurat miałam kilka naleśników.
4 naleśniki przygotowane wg ulubionej receptury ale bez cukru
3 -4 szklanki dyni pokrojonej w niezbyt dużą kostkę
1 cebula drobno posiekana
natka lub kolendra (ilość wedle uznania)
trochę pokruszonego sera feta lub innego solankowego
sól
pieprz lub chilli
oliwa
pół łyżeczki mielonego kuminu lub innej orientalnej przyprawy
Na patelni dusimy cebulę na oliwie z dodatkiem kuminu i odrobiny chilli. Jak będzie szklista dodajemy dynię i dusimy do jej zmięknięcia, podlewając ewentualnie niewielką ilością wody. Dodajemy natkę, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Na patelni kładziemy naleśnik, na połowę jego części nakładamy duszoną dynię, posypujemy serem i składamy. Smażymy krótko z obu stron. Możemy też zwijać w rulonik, kto co lubi :)

I na sam koniec zostawiłam sobie deser :)
Tikwenik czyli dyniak (bułgarskie ciasto z dyni)

10 - 12 płatów ciasta kori (filo, jufka)
o,5 kg dyni, startej na grubych oczkach
1 filiżanka oliwy
1 filiżanka orzechów włoskich, grubo siekanych
1 opakowanie cynamonu
0,5 filiżanki cukru (lub więcej leśli lubimy bardzo słodkie desery)
cukier puder
1 żółtko
Startą dynię dusimy w połowie oliwy do zmięknięcia. Ostawiamy do wystygnięcia.
Pozostałą oliwę rozrabiamy z żółtkiem. W misce mieszamy orzechy, cynamon i cukier.
Na stole rozkładamy płat ciasta kori, smarujemy odrobiną oliwy z żółtkiem i kładziemy drugi płat ciasta. Na tak przygotowane ciasto nakładamy dynię i posypujemy ją mieszanką orzechów, cynamonu i cukru. Waginamu dłuższe boki a następnie zwijamy całość w spory rulon. Układamy na blasze posmarowanej olejem. Tak postępujemy z resztą ciasta i nadzienia. Pozostałą oliwą z żółtkiem smarujemy wierzch ciasta. Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku na złoty kolor. Podajemy posypane cukrem pudrem.

Można użyć ciasta francuskiego. Musimy je uprzednio rozwałkować i podzielić na 2 części. Jedną obkładamy farszem a drugą kładziemy na wierzchu. Następnie kroimy całość ostrym nożem na kwadraciki i smarujemy przed pieczeniem oliwą z żółtkiem.
Deser jest naprawdę pyszny, polecam też z jabłkiem :)
Ten przepis pochodzi z książki Bałkańskie zapiski kuchenne i jest odrobinę przez mnie zmodyfikowany.
I to już koniec moich dyniowych przepisów w tegorocznym Festiwalu Dyni. Teraz zajmę się zbieraniem kolejnych na kolejny rok :)
Smacznego!
Za festiwal, inspiracje i motywacje bardzo dziękuję Bei, twórczyni wspaniałego kulinarnego blogu :)