Niedawno wróciłam z tygodniowego pobytu w Tunezji.
Niby nic niezwykłego, powiecie, Tunezja oklepana jest i okupowana przez turystów.
Tak, tak, zgadzam się, jednak moja podróż była niezwykła, choć krótka.
Pojechałam bowiem praktykować jogę na Saharze.
Pięć pełnych dni i nocy na tej niezwykłej pustyni, codzienna joga o wchodzie i zachodzie słońca, codzienna wędrówka z karawaną i zero świata zewnętrznego, zero cywilizacji rozwiniętej (nawet zegarki zostały w mieście), conocne podziwianie nieba usianego gwiazdami, świerszcze, porykiwania wielbłądów i herbata gotowana na ognisku.
I nie umiem Wam opowiedzieć, jak to wszystko było niesamowite. Próbuję ale kasuję kolejne zdania, bo nie chcę wprowadzać tu patetycznych tonów, grafomańskich tekstów.
Moje emocje zostawiam więc w sobie a wy popatrzcie na te kilka zdjęć :)
Napiszę Wam jeszcze jedno. Warto spełniać swoje marzenia, bo te spełnione robią miejsce na następne :) Ja kolejne już mam :)
12 komentarze:
no to niech Ci się spełni! :o)
Piękne zdjęcia:)Cudowny i egzotyczny urlop:)
Całkiem niedawno też odbyłam swoją podróż marzeń - do Norwegii. Krótko, bo tylko 5 dni, ale bardzo intensywnie spełniałam swoje marzenie. Dlatego doskonale rozumiem, o czym piszesz i co czujesz.... :)
Lula, domyslam sie, ze zdjecia oddaja tylko czesc tych wszystkich wrazen. Joga o wschodzie slonca na Saharze to musi byc cos niesamowitego :)
Zyzce spelnienia pozostalych marzen :)
Pozdrawiam!
PS. Zdjecia naprawde swietne :)
ja się pokuszę na stwierdzenie, ze zdjęcia nic nie oddają. One mi przypominają, ale nie oddają tego co tam przeżyłam.
Ograniczona ilość bodźców (w normalnym życiu jesteśmy nimi zalewani) wyciągnęła tak wiele, więcej niż odczuwam na co dzień.
I rację miała moja nauczycielka jogi, że na pustyni spotyka się siebie.
Ja jestem zadowolona z tego spotkania. Podobam się sobie, taka bez złości, napięć, stresów. Bez skorupki którą się otaczam, bez myślenia o przyszłości i przeszłości.
A pustynia jest po prostu piękna i zaskakująco pełna życia :)
Zdjęcia są po prostu NIESAMOWITE!!!!! i jak na nie patrzę, to doskonale rozumiem, dlaczego nie jesteś w stanie wypowiedzieć tego, co czujesz... :)
Pozdrawiam
Sol
Lu, piekna sprawa z ta pustynia (ale mi zabilas klina, myslalam ze beda dzikie miejsca, a tu taka niespodzianka), wcale Ci sie nei dziwie, po dniu na pustyni juz chyba zawsze czlowiek teskni ;) Spelneinia kolejnego marzenia!
hihihi:)
po dniu, to wiedziałam, że pustynia to jest to co mnie ciągnie, ale po 5 dniach to tęsknię jak cholera! I chcę wrócić, koniecznie, koniecznie. I doświadczać pustyni na nowo i na inne sposoby. I tęsknię za piaskiem, który ma się tam wszędzie i wcale nie przeszkadza.I za milionem innych rzeczy :)
Lu, nie kus, juz wystarczy ze mnei zarazilas mysleneim o Aleppo! po jednym dniu na pustyni mam potworny niedosyt, ale wiele ponoc przed nami ;-)
Powiem tak, jak tylko będziesz miała okazję spędzić kilka dni i nocy (nocy koniecznie) na pustyni, a do tego wędrować z karawaną (to, ze turystyczna, trudno, na to przymykamy oko), to się nie zastanawiaj!
Ja Ci powiem, że, pomimo, iż te 5 dni, to strasznie krótko, to była najlepsza podróż mojego dotychczasowego życia. I to połączenie: joga, Sahara i arabski, to po prostu wszystko co kocham :) No i doskonała prosta, beduińska kuchnia, ciepełko, wielbłądy i niebo usiane gwiazdami!
Jeśli reinkarnacja to nie fikcja, to byłam kiedyś związana z pustynią :)
Zatkało mnie. Piękne zdjęcia, piękne doznania, doświadczenia, dobre spotkania. Ja na pustyni spędziłam tylko jedną noc w życiu i nigdy nie zapomnę tego doświadczenia. Spełniania kolejnych marzeń życzę! :)
Dzięki Marzena :) Jesli się uda to w tym nowym roku będzie i dane spędzić 13 dni i nocy na pustyni :)Tęsknię do niej całym sercem.
Prześlij komentarz