Kilka dni temu ukazało się w księgarniach polskie wydanie książki Sophie Dahl "apetyczna panna Sophie".
Nie planowałam kupować, ale po zapoznaniu się z egzemplarzem Oli, zmieniłam zdanie :) I to była trafna decyzja. Zakochałam się w tych prostych daniach, łatwych przepisach i niesamowitym efekcie.
Dzisiaj zrobiłam śniadanie z jednego z przepisów, który mnie bardzo zainteresował. I wiecie co, tak pysznego śniadania od dawna nie jadłam :)
Pieczone brzoskwinie z cynamonem i jogurtem waniliowym wg Sophie Dahl
4 dojrzałe, ale twarde brzoskwinie (wzięłam 2, po 1 na osobę)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka cukru trzcinowego (dałam ciemne muscovado)
1 łyżka masła lub oleju (masło pasuje idealnie, ma cudowny zapach :))
2 szklanki jogurtu naturalnego (wzięłam szklankę jogurtu)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (z braku ekstraktu i naturalnej wanilii, zastąpiłam cukrem wanilinowym)
1 łyżka syropu z agawy lub miodu (i w tym wypadku dokonałam zamiany na cukier trzcinowy)
Piekarnik rozgrzać do 230 stopni.
Umyć brzoskwinie, przepołowić i wująć pestki.
Ułożyć w brytfannie lub innym naczyniu do zapiekania.
Posypać każdą połówkę cynamonem, cukrem. Na brzoskwiniach położyć po kawałku masła, lub skropić olejem.
Zapiekać 10 minut.
Brzoskwinie podawać gorące, polane jogurtem.
Można przybrać świeżą miętą.
Brzoskwinie są obłędne! Po jednej na osobę to za mało. Sugeruję zaopatrzyć się w większą ilość :)
Jednakże pieczone brzoskwinie, nie były jedyną potrawą tego śniadania. Słoną część stanowiła obsmażana dynia śniadaniowa (przepis tu), ser solankowy sirene, muhammara czyli syryjska pasta z papryki i orzechów włoskich, chutnej ze śliwek, chleb razowy i pomidorki.
Do tego herbata z kardamonem.
I to była prawdziwa śniadaniowa uczta :) Kocham takie weekendowe śniadania i podobnych wam życzę :)

12 komentarze:
zgłodniałam! pędzę do kuchni.
Lula to jest prawdziwie KRÓLEWSKIE śniadanie! :)
A książkę kupię na pewno, bo nie jesteś pierwszą osobą, która mówi że warto :)
Ale smakowity przepis:)
hmmmm można się rozmażyć i rozpłynąć na samą myśl o takim śniadanku :)
Zachęciłaś mnie do kupna tej książki. Lubię proste, szybkie, a efektowne dania, a o takie przepisy niełatwo... :)
Pozdrawiam
Sol
PS. Zauważyłam, że ostatnio blogger szwankuje, tzn. gdy ktoś ma mój blog w linkach na stronie, to nie aktualizują mu się tam moje wpisy (widać link do jakiegoś starego, a nowe się nie pojawiają). Na moim blogu również wyświetlają się nieaktualne wpisy niektórych osób na liście linków. Czy Ty też zaobserwowałaś coś takiego? Pytam, kogo się da, bo chcę wiedzieć, ile osób zauważyło lub ma podobny problem i czy da się z tym coś zrobić.
Ojjj aż mi ślinka cieknie:)
Już czuję zapach! ehh, też muszę czekać do weekendu na odrobionę czasu na wspólne śniadanie
czyli mowisz Lu, ze tej ksiazki nei nalezy brac do reki? ;) Herbata z kardamonem? A bez mleka? To Bliski Wschod, czy raczej gdzies indziej? Usciski!
Basia, wciąga i jest piękna :) Ale Tobie to akurat bardziej poleciłabym inną, w której się zakochasz i to od razu :)
Aromas of Aleppo, Jewish Syrian Cookbook http://www.aromasofaleppo.com/
A herbata z kardamonem, to na pewno Bliski Wschód, tym bardziej, ze to czarna herbata bez mleka :)
Lu, Poppe znam, w sensie ze pare razy "otarlam sie" o te ksiazke, korzystalam z jej strony i robie wszystko by nei kupowac dziesiatek ksiazek, wiec tak jak Ty boje sie dotknac :DD A Ty ja masz? Tylko wiesz, nei pisz ze warto ;-)
mam! ogromna cegła z niej ale piękna ;) jakbyś nie wiedziała jeszcze czego chcesz na prezent, to ta książka jest dobrą opcją. Ciekawa jestem czy w Pradze/Czechach jest osiągalna? W Polsce niestety nie.
Lu, nigdy jej nie mailam w rece, wiec nei uleglam, bo w Prg nie widzilam, ale dawno temu z tego powodu (niedostepnosci wiekszasci ksiazek) oswoilam Amazon ;) Dzieki, ze polecasz, moze Lukasz tu przeczyta co chce :D Usciski!
Basia, ja mówię zawsze czego chcę. I to są najbardziej udane prezenty :)
Prześlij komentarz